niedziela, 8 października 2017

Pożytecznie - o tworzeniu dokumentów

Witajcie Księżniczki,
dzisiaj będę się czepiać  - przynajmniej niektóre z Was mogą tak pomyśleć. 

Pewnego dnia z dwiema moimi serdecznymi koleżankami - jedna jest dyrektorem szkoły i nauczycielem, druga nauczycielem ale ma też doświadczenie jako sekretarka - siedząc w restauracji na obiedzie, zaczęłyśmy rozmawiać o tym, jak niektórzy piszą dokumenty. Tak, wszystkie trzy mamy na tym punkcie mniejszą lub większą obsesję pedanterii ale też same z siebie zaczęłyśmy się śmiać, kiedy zorientowałyśmy się o czym rozmawiamy. Jednak, kiedy w nasze ręce trafia do poprawy (zwłaszcza do poprawy) dokument, który wygląda mniej więcej tak, jak ten poniżej to można dostać nerwicy.

                                      Kiedy widzimy coś , co wyglada mniej więcej  w ten sposób , kiedy trzeba poprawiać przecinki, błędy ortograficzne, kiedy spacje są  podwójne, kiedy brak jest tabulatorów a po edycji czcionki tekst rozjeżdza się                                                         w ten sposób, kiedy po dwukropku mamy: Dużą literę, kiedy tekst jest niewyjustowany, kiedy po nawiasie jest pauza albo przed pytajnikiem, albo w ogóle brakuje znaków interpunkcyjnych, kiedy na końcu linijki zostają: i, w, z, na, pod, ze itp. to oznacza dla nas dużo pracy nad samą edycją tekstu.


Często podobne, chociaż nieco bardziej spójne na wygląd, pisma trafiają na biurka dyrektorów, prezesów, osób, które zajmują się rekrutacją. Już po pierwszym rzucie oka na taki dokument, można sobie wyrobić pogląd na jego autora. 
"Niestaranny list jest świadectwem niedbalstwa osoby, która go wysłała. Adresat po otrzymaniu takiego pisma może sobie wyobrazić nadawcę jako pracownika w lekceważącej pozie, w podartych dżinsach i poplamionej koszuli, żującego gumę." /Irena Krzemińska-Radomska Kultura biznesu, normy i formy, Wydawnictwo PWN 2017/
Dlatego zachęcam Was, drogie Księżniczki, przykładajcie uwagę do staranności Waszych prac, obojętne czy są to dokumenty rekrutacyjne, czy praca dyplomowa, czy pismo urzędowe. Przecież my same też wolimy czytać tekst, który jest przejrzysty, elegancki, napisany na czystej i niewymiętej kartce.




Niektóre osoby mają tak, że same nie dostrzegą pewnych błędów, zwłaszcza na monitorze, bo rzeczywiście, po paru godzinach "ślęczenia" nad jednym tekstem człowiek dostaje oczopląsu. Dobrze jest wówczas wydrukować sobie dokument i przejrzeć go jeszcze raz, na spokojnie, poprawiając sobie błędy, albo poprosić kogoś, żeby przejrzał go za nas i zrobił korektę.
Nigdy nie wiadomo, komu wpadnie w ręce Wasze pismo. Może będzie to wspomniana wyżej pani dyrektor ;).

Z pamięcią w modlitwie
Księżniczka




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz